Ja w pracy...

Mój Friend Zbyszek Karmelita towarzyszył mi w ostatnim plenerze, tym razem w... Warszawie :-) Krótko było, bo słońce dało się we znaki, ale coś tam udało się złapać... Zbyszek widział mnie tak:



























A oto mój nieoceniony pomocnik we własnej osobie:




...i kilka kadrów, które powstało w momencie uprawiania tych akrobacji ;-)





























Po znacznie, znacznie więcej zapraszam do galerii Pauliny i Tomka, którym przy okazji serdecznie dziękuję za przemiłą współpracę :-)